Suzanne Den Boer

Suzanne Den Boer

Suzanne Den Boer

Zanim dołączyłam do Nu Skin, pracowałam 36 godzin tygodniowo w biurze, ale praca ta nie dawała mi żadnej satysfakcji. Byłam zwykłym, szarym człowiekiem, który kursował między pracą a domem, oglądał telewizję i kładł się spać, by rano zacząć dokładnie taki sam dzień. Nie byłam szczęśliwa, nie podobało mi się pracowanie dla kogoś. Rzadko miałam możliwość spędzenia czasu z rodziną i przyjaciółmi, nie widziałam przed sobą perspektyw.

Od początku miałam pozytywne skojarzenia z firmą Nu Skin. Mimo, że nie wiedziałam na czym to dokładnie polega, chciałam się zaangażować. Od tego momentu zaczęłam pracować 24 godziny na dobę, bo czułam, że to coś dla mnie. Pierwszą rzeczą, jaka zrobiła na mnie wrażenie w Nu Skin, był plan kompensacyjny. Zobaczyłam przed sobą wolność, jaką dałoby mi uczestniczenie w nim oraz możliwość pomagania innym ludziom w osiągnięciu takiej samej swobody. Przyzwyczajona do niesprzyjającego środowiska pracy, byłam niezwykle zaskoczona, gdy udałam się na pierwszy event i poznałam samych miłych ludzi, pomocnych niezależnie od tego, jak wysoko byli w hierarchii.

Moja rodzina nie jest duża, ale rozproszona po całym świecie i od dzieciństwa moim największym marzeniem było posiadanie dużego domu, w którym moglibyśmy się spotykać. Jednak marzę nie tylko o spotkaniach, ale również żeby dać im wszystko, czego zawsze pragnęli. Mój sukces i szczęście są związane z moimi bliskimi, a uszczęśliwianie ich sprawia, że czuję się spełniona i zmotywowana do sięgania po więcej.

Moją największą motywacją zawsze była wolność. Jak tylko odkryłam Nu Skin, zrozumiałam jaki potencjał mam w rękach. Im więcej pracowałam, tym więcej sukcesów odnosiłam i byłam bardziej wolna, co sprawiało, że chciało mi się pracować. Nu Skin zmieniło mnie całkowicie. Zmieniło się moje życie, co rano budzę się szczęśliwa, robię to, co lubię, mam czas dla rodziny i przyjaciół. Stale się rozwijam, uczę i stawiam sobie nowe cele, których osiągnięcie wydawało mi się kiedyś zupełnie nierealne, bo nie wyobrażałam sobie wyjścia ze swojej strefy komfortu. Doświadczeniem, które zapamiętam na długo, była moja pierwsza Podróż Sukcesu do Utah w 2018, podczas której przeżyłam chwile, o jakich wcześniej nawet nie marzyłam. To, że mogłam uczestniczyć w tej wycieczce z liderami z różnych krajów, usłyszeć ich opowieści, odwiedzić siedzibę firmy i poznać Sandie Tillotson, było czymś, czego nigdy nie zapomnę.

Celem jest zawsze marzenie, które staje się rzeczywistością. Aby je spełnić, potrzebny jest przejrzysty plan i wizja. To ważne, aby nie tylko spisać plan na papierze, ale zilustrować zdjęciami i rysunkami, aby stał się bardziej rzeczywisty i dokładnie taki, jaki chcesz. Precyzyjny plan działania to konieczność, która pozwoli na ciągły rozwój biznesu, nieprzerwaną rekrutację, owocną współpracę z zespołem oraz oferowanie jego członkom maksymalnego wsparcia, która da im możliwość osiągania sukcesów.

Jeśli chcesz, by ci się udało, każdego dnia musisz myśleć o swoim nadrzędnym celu, choć nie jest to łatwe. Jeśli o mnie chodzi, zawsze przypominałam sobie o życiu, które wiodłam wcześniej i o tym, jak nieszczęśliwa byłam przed dołączeniem do Nu Skin. Dzięki tym wyobrażeniom, zawsze udaje mi się znaleźć pozytywy we wszystkim, wyjść ze swojej strefy komfortu i sięgać po więcej.

Bycie przykładem dla innych jest niezwykle istotne, dlatego też mam opracowany plan różnych kroków, które pozwolą mi stopniowo rozwijać swój zespół. Co tydzień organizuję warsztaty, aby przekazać moim współpracownikom wiedzę i dać im narzędzia, które pozwolą im rozwijać ich działalność, a także mówię o ich sukcesach i motywuję do dalszego działania. Raz w miesiącu obdzwaniam mój zespół i ustalam ze wszystkimi cele na najbliższy czas. W ten sposób mogę łatwo rozpoznać, kto ma pozytywne nastawienie i zachęcić go do kontynuowania pracy, a także kto boryka się z trudnościami i potrzebuje mojego wsparcia w przekuciu negatywnej energii w coś pozytywnego.

Dzięki Nu Skin, powiedzenie „jeśli chcesz dojść gdzieś szybko, idź sam, jeśli chcesz dojść daleko, idź z innymi” zyskało nowe znaczenie, a to dopiero początek...

Divider